Sesja narzeczeńska Weroniki i Maksa

Sesja narzeczeńska Weroniki i Maksa

Przed sesją wraz z moim narzeczonym Maksem byliśmy bardzo zdenerwowani, bo przecież nie umiemy pozować i w ogóle jak to wszystko będzie wyglądać i co będziemy musieli robić. Nie mieliśmy pojęcia czego się spodziewać. Tylko jedno było pewne - chcemy mieć sesję narzeczeńską w miejscu naszego poznania, w Pawilonie 31 na Nowym Świecie w Warszawie. Kiedy poszliśmy się dowiedzieć czy będzie możliwość zrobienia sesji w tym miejscu, poznaliśmy barmankę Sonię. Zareagowała z wielką energią i entuzjazmem na wieść o sesji i utwierdziła nas w przekonaniu, że to dobry pomysł. Na sesję umówiliśmy się w godzinach popołudniowych, dzięki czemu pub był jeszcze pusty. Optymizm Ani i Artura szybko nam się udzielił i po pierwszych minutach skrępowania, zapomnieliśmy o całym stresie i zaczęliśmy się dobrze bawić. Nagle pada hasło "mamy to ! idziemy dalej". Na resztę ujęć poza pubem kompletnie nie mieliśmy planu i to był czysty spontan. Początkowo zdjęcia chcieliśmy robić na parkingu ale pech chciał że był zamknięty. Pomimo tego zdaliśmy się na wyczucie i doświadczenie naszych fotografów. Spacerowaliśmy po skąpanej w słońcu Warszawie jak dobrzy znajomi, a w miedzyczasie powstawały zdjęcia. Wieczór zakończyliśmy tańcząc w rytmach latino. To była dla nas świetna przygoda, która jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyła.

Howling at the Moon - D Fine Us